CAT | odechciewa sie zyc
2
posunął się o krok w stronę domu
No comments · Posted by admin in autobiografia, odechciewa sie zyc, reputacja
Miasto było rzeczywiście opuszczone, tak jak przypuszczał. Chociaż z odległości pół mili domy sprawiały solidne wrażenie, to jednak bliższe oględziny wykazały, że opuszczenie przez mieszkańców nie wyszło im na dobre. Wciąż miał świetne samopoczucie, jakkolwiek obawiał się, że może dać znać o sobie znaczna utrata krwi. Potrzebował czegoś, choćby prymitywnego środka do zabandażowania rany. Szukając skrawka zasłony albo kawałka pościeli, otworzył drzwi jednego z domów i wkroczył do ciemnego wnętrza.
Nie zdawał sobie sprawy, dopóki nie znalazł się w środku, w jakże dziwny sposób jego zmysły uległy wyostrzeniu. Oczy z łatwością przenikały ciemność, odkrywając żałosne rumowisko, które kiedyś zostawili po sobie lokatorzy, wszystko pokryte kurzem naniesionym z prerii przez wybite okno i wypaczone drzwi. Znalazł jakiś obrus; pas wilgotnego, poplamionego płótna, który-podarł na węższe paski, trzymając zębami i prawą ręką, podczas gdy lewa zakrywała ranę. (więcej…)
No tags
2
biegnąc nie ze strachu przed pogonią
No comments · Posted by admin in chwila prawdy, nalezy sie ukryc, odechciewa sie zyc
Ból wyrwał go ze stanu rezygnacji; zaczął się miotać pod Peloquinem. Bestia wypluła kęs z gęby i przymierzała się do czegoś lepszego, zionąc wonią krwi w twarz swojej ofiary. Był ku temu powód – następnym razem miała wygryźć serce i płuca z klatki piersiowej Boone’a. Zawołał o pomoc, a pomoc nadeszła. Zanim nastąpił zgubny atak, Jackie chwycił Peloquina i odciągnął go od pożywienia. Boone poczuł, jak stworzenie unosi się, i już prawie w zamroczeniu dostrzegł, jak jego obrońca zmaga się z Peloquinem. Ich wierzgające kończyny splatały się. Nie czekał na zwycięzcę. Przycisnął dłoń do rany i podniósł się.
Tu nie było dla niego bezpiecznie; Peloquin z pewnością nie był tu jedynym mieszkańcem lubiącym ludzkie mięso. Czuł, jak inni patrzą na niego, gdy wlókł się przez nekropolię i czekają, aż potknie się i upadnie, a oni dobiorą się do niego bezkarnie. Jego organizm, który doznał tak wiele urazów, nie poddał się jednak. (więcej…)
No tags
2
Nie możecie mnie zabić
No comments · Posted by admin in autobiografia, odechciewa sie zyc, reputacja
To nie od nas zależy – wtrącił się Jackie. – Nie możesz go osądzać.
- Mam chyba oczy, no nie? – odparł Peloquin. – Poznaję człowieka, kiedy go widzę. Pokiwał palcem na Boone’a.
- Nie jesteś z Nocnego Plemienia – stwierdził. – Jesteś mięsem. I tyle. Mięsem dla bestii.
Gdy mówił to, z jego twarzy zniknęło rozbawienie, a pojawił się głód.
- Nie możemy tego zrobić – zaprotestował drugi stwór.
- Kto wie? – spytał Peloquin. – Kto się o tym dowie? (więcej…)
No tags
2
Rusz się tylko, a cię wypatroszę!
No comments · Posted by admin in autobiografia, chwila prawdy, odechciewa sie zyc
Obudziły go odgłosy wydawane przez jakieś zwierzę, którego powarkiwanie wdarło się w jego sny i ściągnęło go na ziemię. Otworzył oczy i usiadł. Nie widział psa, ale wciąż go słyszał. Może był za nim; groby odbijały echo na wszystkie strony. Bardzo wolno odwrócił się i spojrzał przez ramię. Panowała głęboka ciemność, ale nie całkiem skrywała wielką bestię, z gatunku trudnego do zidentyfikowania. Nie można się było jednak pomylić – z jej gardła płynęła groźba. Sądząc z tonu powarkiwania, nie podobały jej się jego odwiedziny.
- Hej, chłopcze – powiedział cicho. – Wszystko dobrze. (więcej…)
No tags
