Czytaj powiesci | Kolejny blog oparty na WordPressie

CAT | odechciewa sie zyc

Miasto było rzeczywiście opuszczone, tak jak przy­puszczał. Chociaż z odległości pół mili domy sprawiały solidne wrażenie, to jednak bliższe oględziny wykazały, że opuszczenie przez mieszkańców nie wyszło im na dobre. Wciąż miał świetne samopoczucie, jakkolwiek obawiał się, że może dać znać o sobie znaczna utrata krwi. Potrzebował czegoś, choćby prymitywnego środka do zabandażowania rany. Szukając skrawka zasłony albo kawałka pościeli, otworzył drzwi jednego z domów i wkroczył do ciemnego wnętrza.

Nie zdawał sobie sprawy, dopóki nie znalazł się w środku, w jakże dziwny sposób jego zmysły uległy wyostrzeniu. Oczy z łatwością przenikały ciemność, odkrywając żałosne rumowisko, które kiedyś zostawili po sobie lokatorzy, wszystko pokryte kurzem naniesio­nym z prerii przez wybite okno i wypaczone drzwi. Znalazł jakiś obrus; pas wilgotnego, poplamionego płót­na, który-podarł na węższe paski, trzymając zębami i prawą ręką, podczas gdy lewa zakrywała ranę. (więcej…)

No tags

Ból wyrwał go ze stanu rezygnacji; zaczął się miotać pod Peloquinem. Bestia wypluła kęs z gęby i przymierza­ła się do czegoś lepszego, zionąc wonią krwi w twarz swojej ofiary. Był ku temu powód – następnym razem miała wygryźć serce i płuca z klatki piersiowej Boone’a. Zawołał o pomoc, a pomoc nadeszła. Zanim nastąpił zgubny atak, Jackie chwycił Peloquina i odciągnął go od pożywienia. Boone poczuł, jak stworzenie unosi się, i już prawie w zamroczeniu dostrzegł, jak jego obrońca zmaga się z Peloquinem. Ich wierzgające kończyny splatały się. Nie czekał na zwycięzcę. Przycisnął dłoń do rany i pod­niósł się.

Tu nie było dla niego bezpiecznie; Peloquin z pew­nością nie był tu jedynym mieszkańcem lubiącym ludz­kie mięso. Czuł, jak inni patrzą na niego, gdy wlókł się przez nekropolię i czekają, aż potknie się i upadnie, a oni dobiorą się do niego bezkarnie. Jego organizm, który doznał tak wiele urazów, nie poddał się jednak. (więcej…)

No tags

To nie od nas zależy – wtrącił się Jackie. – Nie możesz go osądzać.

- Mam chyba oczy, no nie? – odparł Peloquin. – Poznaję człowieka, kiedy go widzę. Pokiwał palcem na Boone’a.

- Nie jesteś z Nocnego Plemienia – stwierdził. – Jesteś mięsem. I tyle. Mięsem dla bestii.

Gdy mówił to, z jego twarzy zniknęło rozbawienie, a pojawił się głód.

- Nie możemy tego zrobić – zaprotestował drugi stwór.

- Kto wie? – spytał Peloquin. – Kto się o tym dowie? (więcej…)

No tags

Obudziły go odgłosy wydawane przez jakieś zwie­rzę, którego powarkiwanie wdarło się w jego sny i ściąg­nęło go na ziemię. Otworzył oczy i usiadł. Nie widział psa, ale wciąż go słyszał. Może był za nim; groby odbijały echo na wszystkie strony. Bardzo wolno odwrócił się i spojrzał przez ramię. Panowała głęboka ciemność, ale nie całkiem skrywała wielką bestię, z gatunku trudnego do zidentyfikowania. Nie można się było jednak pomylić – z jej gardła płynęła groźba. Sądząc z tonu powarkiwania, nie podobały jej się jego odwiedziny.

- Hej, chłopcze – powiedział cicho. – Wszystko dobrze. (więcej…)

No tags

kryształ swarovskiego Zdjęcia ślubne Artystyczna fotografia ślubna Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. katalog usług budowlanych Kredyt Hipoteczny Stickery Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami opona Praca Olsztyn Przepakowania Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. extor Biżuteria Męska karnisze Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie.