Czytaj powiesci | Kolejny blog oparty na WordPressie

mar/10

2

Chciałem mieć szansę pożegnania się

Zaangażowa­nie Deckera w zrozumienie potwornych wydarzeń nie ulegało wątpliwości. Z kimże innym mógłby się podzielić swoimi rewelacjami? A jednak zawahał się.

- Powiedz – znów odezwał się Decker – jak doszło do zranienia?

- Potem – odparł Boone.

- Nie będzie żadnego potem. Sądzę, że o tym wiesz.

- Przeżyję – stwierdził Boone. – Nie jest tak źle, jak wygląda. A przynajmniej nie czuję się najgorzej.

- Nie mówię o ranie. Mam na myśli policję. Czeka­ją na ciebie.

- Wiem.

- I nie zamierzasz wyjść po dobroci, prawda?

Boone nie miał pewności. Głos Deckera przypomi­nał mu bezpieczeństwo, jakie zapewniał mu lekarz i prawie uwierzył, że jeśli doktor tylko tego zapragnie, to na powrót je odnajdzie.

Teraz jednak ze strony Deckera nie było mowy o bezpieczeństwie. Tylko o śmierci.

- Jesteś wielokrotnym mordercą, Boone. Despe­ratem. Niebezpiecznym. Uparcie prosiłem ich o to, by pozwolili mi do ciebie podejść.

- Cieszę się, że pan to zrobił.

- Też się cieszę – odrzekł Decker. – Chciałem mieć szansę pożegnania się z tobą.

- A dlaczego w ten sposób?

- Wiesz, dlaczego.

Nie wiedział, naprawdę. Wiedział tylko, z coraz więk­szą pewnością, że Peloquin mówił prawdę. Powiedział:

- Nie należysz do Nocnego Plemienia. I nie należał; był niewinny.

- Nikogo nie zabiłem – powiedział półgłosem.

- Wiem o tym – odparł Decker.

- Dlatego nie pamiętałem żadnego z tych poko­jów. Nigdy tam nie byłem.

- Ale teraz już pamiętasz – stwierdził Decker.

- Tylko dlatego – Boone przerwał i gapił się na połyskliwie czarny garnitur doktora – że pan mi poka­zał.

- Nauczyłem cię – poprawił go Decker.

Boone gapił się dalej, czekając na wyjaśnienie, którego nie znał zawczasu. To nie mógł być Decker. Decker był Rozumem, Decker był Spokojem.

No tags

No comments yet.

Leave a Reply

<<

>>

lampy Artystyczna fotografia ślubna ziołolecznictwo Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. wykaszarki elektryczne dom starości serwis wózków widłowych Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami Lokaty przeprowadzki francja Link4 Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. salon sukien ślubnych opiekunka osób starszych Rysunek Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie. Media