2
delikatność ustępowała miejsca nadzwyczajnej sile
No comments · Posted by admin in autobiografia, chwila prawdy, nalezy sie ukryc
Peloquin znajdował się pięć, sześć jardów od niego. Ciało wciąż miał ludzkie, nagie i bezbronne, ale głowę miał całkowicie bestii. Szerokie usta i zęby jak ciernie. On też się zatrzymał, być może oczekując, że Boone rzuci broń. Gdy to nie nastąpiło, wyciągnął ramiona w stronę swojej ofiary i Za nim pojawił się Jackie i na pierwszy rzut oka wydał się Boone’owi człowiekiem. A może jego wielokrotnością. Na jego bryłowatej głowie były dwie twarze, obie strasznie wykrzywione; oczy wybałuszone tak, że mogły patrzeć wszędzie, lecz nie przed siebie, usta zrośnięte w pojedynczą szparę, dziurki w nosach pozbawionych kości. Twarz płodu ludzkiego na pokazach dziwolągów.
Jackie próbował zawołać jeszcze raz, ale wyciągnięte ramiona Peloquina już zmieniały się od koniuszków palców do łokci, delikatność ustępowała miejsca nadzwyczajnej sile.
Zanim skończył przemianę mięśni, podszedł do Boone’a i skoczył, by powalić swoją ofiarę. Boone upadł pod jego ciężarem. Za późno, by żałować, że nie zdobył się na ucieczkę. Poczuł, jak pazury rozrywają mu kurtkę, by obnażyć smakowite mięso klatki piersiowej. Peloquin podniósł głowę i wyszczerzył zęby. Jego usta nie do takiego wyrazu były stworzone. Potem ugryzł. Zęby nie były długie, za to liczne. Nie bolało tak, jak tego oczekiwał Boone, Peloquin odsunął się, wyrywając zębami kawał mięśni, razem ze skórą i brodawką.
No tags
