Czytaj powiesci | Kolejny blog oparty na WordPressie

mar/10

2

Powinniśmy zabrać go na dół

Mój przyjaciel zadał ci pytanie – powiedział głos przy jego uchu. – Odpowiedz mu!

Boone, zdezorientowany tym atakiem, utkwił spoj­rzenie znów w tym czymś, co ukrywało się w cieniu i nie wierzył własnym oczom. Głowa rozmówcy nie była ciałem stałym; wydawała się niemal pochłaniać swoje zbędne kontury, a materia głowy ciemniała i przepływa­ła przez oczodoły i nozdrza oraz usta z powrotem w głąb siebie.

Zniknęły myśli o niebezpieczeństwie; teraz ogar­nęło go uniesienie. Narcyz nie kłamał. Oto transformacja tej prawdy.

- Przyszedłem do was – powiedział, odpowiada­jąc na pytanie cudactwa. – Przyszedłem, bo należę do was.

- Jak on wygląda, Peloquin?

To coś pochłonęło swoją twarz bestii. Pod spodem znajdowały się rysy ludzkie, osadzone na ciele bardziej przypominającym gada niż ssaka. Kończyna, którą wlókł za sobą, to był ogon, a jego rana sprawiała, że sposobem poruszania się przypominał wyprostowaną jaszczurkę. Widział to teraz, gdy drgawki przemiany targnęły jego sterczącym grzbietem.

- Wygląda jak Pierwotny – odparł Peloquin. – Nic to nie znaczy.

Boone dziwił się, dlaczego jego napastnik nie wi­dzi go. Zerknął na rękę na swoim brzuchu. Miała sześć palców zakończonych nie paznokciami, lecz pa­zurami, teraz zagłębionymi na pół cala w jego mię­śniach.

- Nie zabijaj mnie – powiedział. – Przebyłem długą drogę, żeby tu przybyć.

- Słyszysz, Jackie? – spytał Peloquin, odpycha­jąc się od ziemi czterema nogami, by stanąć prosto naprzeciw Boone’a. Oddech miał gorący jak podmuch z otwartego pieca hutniczego.

- A zatem jakiego gatunku jesteś bestią? – chciał wiedzieć. Transformacja zakończyła się. Człowiek pod płaszczem potwora nie wyróżniał się niczym szczegól­nym. Czterdzieści lat, chudy, żółtawa skóra.

- Powinniśmy zabrać go na dół – stwierdził Jackie. – Lylesburg będzie chciał go widzieć.

- Prawdopodobnie – odrzekł Peloquin. – Ale sądzę, że to strata czasu. To Pierwotny, Jackie. Umiem ich wy wąchać.

- Przelałem krew – odezwał się Boone półgło­sem. – Zabiłem jedenastu ludzi.

Niebieskie oczy obejrzały go badawczo. Igrało w nich rozbawienie.

No tags

No comments yet.

Leave a Reply

<<

>>

Jak założyć firmę opony wrocław klimatyzacja szczecin Odwrócił się plecami do cmentarza i rozkoszował planami na przyszłość. Po zakończeniu procesu Boone’a będzie wolny i na nowo zacznie dzieło Maski. Oczekiwał tego namiętnie. Znajdzie terytoria gdzieś dalej. opony letnie falken Wózki widłowe projekty garaży Urządzi rzeźnie w Manitobie i SaskatcheWan, a może i w Vancouver. Robiło mu się przyjemnie gorąco na samą myśl o tym. Prawie słyszał, jak w walizeczce, którą niósł wzdycha przez swoje srebrzyste zęby Stara Twarz z Gu­zikami wagi kontrola dostępu Gry Decker podniósł walizeczkę na wysokość piersi i mocno trzymał w ramionach. Słyszał, jak wewnątrz otwiera się i zamyka suwak; otwiera i zamyka. pisanie prac Nie trzymaj mnie w zamknięciu - piszczała Ma­ska. - Nie dzisiaj, spośród wszystkich nocy nie dzisiaj. Jeśli nie lubisz widoku krwi, pozwól mi patrzeć za ciebie.