2
Powinniśmy zabrać go na dół
No comments · Posted by admin in masz pelna kontrole, nalezy sie ukryc
Mój przyjaciel zadał ci pytanie – powiedział głos przy jego uchu. – Odpowiedz mu!
Boone, zdezorientowany tym atakiem, utkwił spojrzenie znów w tym czymś, co ukrywało się w cieniu i nie wierzył własnym oczom. Głowa rozmówcy nie była ciałem stałym; wydawała się niemal pochłaniać swoje zbędne kontury, a materia głowy ciemniała i przepływała przez oczodoły i nozdrza oraz usta z powrotem w głąb siebie.
Zniknęły myśli o niebezpieczeństwie; teraz ogarnęło go uniesienie. Narcyz nie kłamał. Oto transformacja tej prawdy.
- Przyszedłem do was – powiedział, odpowiadając na pytanie cudactwa. – Przyszedłem, bo należę do was.
- Jak on wygląda, Peloquin?
To coś pochłonęło swoją twarz bestii. Pod spodem znajdowały się rysy ludzkie, osadzone na ciele bardziej przypominającym gada niż ssaka. Kończyna, którą wlókł za sobą, to był ogon, a jego rana sprawiała, że sposobem poruszania się przypominał wyprostowaną jaszczurkę. Widział to teraz, gdy drgawki przemiany targnęły jego sterczącym grzbietem.
- Wygląda jak Pierwotny – odparł Peloquin. – Nic to nie znaczy.
Boone dziwił się, dlaczego jego napastnik nie widzi go. Zerknął na rękę na swoim brzuchu. Miała sześć palców zakończonych nie paznokciami, lecz pazurami, teraz zagłębionymi na pół cala w jego mięśniach.
- Nie zabijaj mnie – powiedział. – Przebyłem długą drogę, żeby tu przybyć.
- Słyszysz, Jackie? – spytał Peloquin, odpychając się od ziemi czterema nogami, by stanąć prosto naprzeciw Boone’a. Oddech miał gorący jak podmuch z otwartego pieca hutniczego.
- A zatem jakiego gatunku jesteś bestią? – chciał wiedzieć. Transformacja zakończyła się. Człowiek pod płaszczem potwora nie wyróżniał się niczym szczególnym. Czterdzieści lat, chudy, żółtawa skóra.
- Powinniśmy zabrać go na dół – stwierdził Jackie. – Lylesburg będzie chciał go widzieć.
- Prawdopodobnie – odrzekł Peloquin. – Ale sądzę, że to strata czasu. To Pierwotny, Jackie. Umiem ich wy wąchać.
- Przelałem krew – odezwał się Boone półgłosem. – Zabiłem jedenastu ludzi.
Niebieskie oczy obejrzały go badawczo. Igrało w nich rozbawienie.
No tags
